Sk?ama?am, sk?ama?am 
Z palca wyssa?am
Sk?ama?am, ot tak, ca?kiem niewinnie
By? chwil? by? mój, by? tylko by? przy mnie

Nie dowiesz, nie dowiesz nigdy si?
Co prawd?, co prawd?, a co k?amstwem jest

I nim cokolwiek teraz Ci powiem
Najpewniej znowu zmy?li?am to sobie

Bezczelnie znów kr?c?
Skruszona nie jestem, he heh

O nie, w ogóle nie czuj? si? winna, och
Nie by?abym sob? gdy by?abym inna
Nie by?abym sob?...
Nie by?a bym?

Nie dowiesz, nie dowiesz nigdy si?
Co prawd?, co prawd?, a co k?amstwem jest
Ju? sama w swych k?amstwach gubi? si?

Nie licz? si? z nikim
Niczego nie wstydz?, och, oach

(Sk?ama?am, skama?am)

K?amstw, k?amstw, k?amstw
K?amstw, kto k?amstw raz nauczony jest
Ten k?amstwem, k?amstwem ma ska?on? krew
Na k?amstwie swoje ?ycie budowa? chce, och, och
Swoje ?ycie budowa? chce

Sk?ama?am...



Malutkie s?owo

a znaczenie wielkie ma
mówione szczerzej
niesie w sobie wielki ?ar
cho? ka?dy s?ysza? je
nie wszyscy wierz? w jego sens
Ty wiesz co w sobie ma
wi?c komu? je daj

to si?a która w nas co? otwiera
pozwala cieszy? si?
ta si?a która w nas jest prawdziwa
mi?o?ci? jest

nie pyta Ci?
czy chcesz czy nie
odpowied? zna
ogarnie my?li Twe
i pozostanie tam
by?a zanim
wszech?wiat trwa?
i nim poj?li ludzie ?e
sama wybiera gdzie mieszka? chce