Sk?ama?am, sk?ama?am 
Z palca wyssa?am
Sk?ama?am, ot tak, ca?kiem niewinnie
By? chwil? by? mój, by? tylko by? przy mnie

Nie dowiesz, nie dowiesz nigdy si?
Co prawd?, co prawd?, a co k?amstwem jest

I nim cokolwiek teraz Ci powiem
Najpewniej znowu zmy?li?am to sobie

Bezczelnie znów kr?c?
Skruszona nie jestem, he heh

O nie, w ogóle nie czuj? si? winna, och
Nie by?abym sob? gdy by?abym inna
Nie by?abym sob?...
Nie by?a bym?

Nie dowiesz, nie dowiesz nigdy si?
Co prawd?, co prawd?, a co k?amstwem jest
Ju? sama w swych k?amstwach gubi? si?

Nie licz? si? z nikim
Niczego nie wstydz?, och, oach

(Sk?ama?am, skama?am)

K?amstw, k?amstw, k?amstw
K?amstw, kto k?amstw raz nauczony jest
Ten k?amstwem, k?amstwem ma ska?on? krew
Na k?amstwie swoje ?ycie budowa? chce, och, och
Swoje ?ycie budowa? chce

Sk?ama?am...



Nie mów mi ?e wszystko jest OK

i nie wci?gaj mnie w t? g?upi? gr?
Twoje s?owa ju? nie rani? mnie
z ?yciorysu wykre?li?am Ci?

dwie strony w Tobie kryj? si?
jedna chce dobrze, druga ?le
panika ogarn??a Ci? ?e kto? rozpozna obydwie

na dno ju? coraz bli?ej masz
tam ujrzysz sw? prawdziw? twarz
w?asne odbicie zdradzi Ci? opami?taj si? !
w jednej chwili obiecujesz ?e
to ju? wi?cej nie powtórzy si?

po minucie znowu s?ysz? jak
opowiadzasz o mnie milion k?amstw